Las Vegas welcome to!
Jesteśmy tutaj co roku i za każdym razem miasto zaskakuje nas czymś nowym. O Vegas pisaliśmy już nieraz, więc tym razem nie będziemy się powtarzać. Relację z samych zawodów Mr. Olympia przeczytacie w innych artykłach, więc tu też nie będziemy się powtarzać. Tegoroczna polska ekipa na Mr. Olympia była bardzo udana i wszyscy spędziliśmy niesamowity czas. Piotrek Karczewski (kamerzysta, fotograf i spec od spraw komputerowych) pracował 20 godz. na dobę, abyście mogli zobaczyć relację z zawodów jak najszybciej! Nawał pracy był niesamowity, ale wszyscy świetnie sobie radzili. Andrzej Jawa, który był drugim fotografem, pstrykał fotki, gdzie się tylko dało, a jako ciekawostkę musicie wiedzieć, że u nas relacje były dostępne najszybciej ze wszystkich znanych portali kulturystycznych! W tym roku do Vegas przylecieli również: Marek Dąbrowski z Renatą Blokowską, Wiesiek Kruk, Tomek Bobrowski, Andrzej Jawa z żoną Anią oraz zwycięzcy konkursu „Fit For Life” Agnieszka Wróbel oraz Krzysztof Reinhard. Jak wiadomo był tu także Robert Piotrkowicz z żoną i, mimo że startował,znalazł dla nas trochę czasu. Miło było ich wszystkich poznać.
W domu ośmiokrotnego Mr. Olympia
W poniedziałek, zaraz po Olympii polecieliśmy do Atlanty, gdzie kręciliśmy „Na trasie” z ośmiokrotnym zwycięzcą Mr. Olympia – Lee Haney’em. Choć byliśmy maksymalnie zmęczeni nocnym lotem, prosto z lotniska pojechaliśmy do domu Lee, gdzie mieszka z żoną i dwójką dzieci. Razem z Shirley przyjęli nas wyjątkowo ciepło, pokazali jak żyją i jak wygląda ich przeciętny dzień. Obydwoje są naprawdę bardzo zajęci i każdą wolną chwilę mają wypełnioną. Ta niesamowita rodzina, oprócz swoich obowiązków, nadal znajduje czas na działanie w różnych organizacjach charytatywnych.
Są to naprawdę dobrzy ludzie, którzy starają się dzielić swym sukcesem z innymi. Lee i Shirley są razem od szkoły średniej i choć minęło od tego czasu prawie trzydzieści lat, nadal na każdym kroku trzymają się za ręce jak nastolatki, przez cały dzień szepczą sobie coś miłego do ucha. Ośmiokrotny zwycięzca Mr. Olympia razem z synem Joshua pracują jako trenerzy oraz prowadzą szkolenia. Trzeba przyznać, że Lee jest bardzo popularnym trenerem, a jego klienci to między innymi zawodowy bokser Evander Holyfield (który mieszka niedaleko domu Lee) czy aktor i komik Steve Harvey, którego Lee akurat ćwiczył dosłownie przed naszym przyjazdem. Córka Lee, która ma na imię Olympia, studiuje na uniwersytecie oraz gra w siatkówkę. Haney twierdzi jednak, że jeszcze zobaczymy ją na scenie fitness. Lee prowadzi także firmę z odżywkami, która specjalizuje się w produktach zdrowotnych i oczyszczających organizm.
Mieliśmy w planach nakręcić trening Lee, ale on stwierdził, że ciekawiej będzie jak pokażemy go widzom w roli trenera, skoro tym właśnie się teraz zajmuje. W ten sposób miałem przyjemność być trenowanym przez ośmiokrotnego Mr. Olympia! Trening był lekki, chodziło tylko o to, aby Lee dał wskazówki oraz pokazał jak wyglądał trening pleców u szczytu jego kariery. Dostaliśmy naprawdę wartościowe rady dotyczące diety oraz treningu. Filozofia treningu oraz diety Lee bardzo nam się podoba, jest on zwolennikiem zdrowego odżywiania przez cały rok, a nie tylko przed samymi zawodami. Twierdzi także, że głupotą jest zatłuszczanie się tylko po to, aby na wadze było więcej. Bardzo podobało nam się jego stwierdzenie: „Don't carry, if you can't flex it” (czyli „Nie noś czegoś, czego nie da się napiąć”). Lee uważa również, że kulturystykę przede wszystkim powinno uprawiać się dla zdrowia, a nie tylko po to, żeby dobrze wyglądać. Przerażony jest także metodami niektórych dzisiejszych kulturystów.
Po treningu wszyscy pojechaliśmy na obiad do ulubionej restauracji Lee i Shirley, gdzie jedliśmy najpyszniejszego łososia na świecie! Uwierzcie nam, ta ryba była przygotowana perfekcyjnie! W tej miłej atmosferze spędziliśmy jeszcze trochę czasu, po czym niesamowicie zmęczeni pojechaliśmy na lotnisko. Wyjazd naprawdę był świetny i cieszymy się, że poznaliśmy żywą legendę kulturystyki. Pakujcie ostro i zdrowo.
Witam serdecznie! Pasjonuję się kulturystyką od 1991 r., gdy Mr. Olympia był Lee Haney. Od tamtego czasu zbieram czasopisma (od „Jacka” i „Muscle & Fitness „Flexa”, „Kulturystykę & Fitness” i wiele innych, aż do „Muscular Development”), kasety wideo i DVD. Nawet mam swoje „prywatne” zawody My Classic, gdzie bawię się w sędziego i oceniam zawodników, tzn. ich fotki. Dla mnie początek rywalizacji to rok 1863 i tacy sportowcy, jak Hippolyte Triat, Felice Napoli, Louis Vigneron, Jules Leotard i wielu innych. Ich fotki zbieram od ok. 10 lat i mam ich już ponad 10 tysięcy!
Ale tyle o mnie, bo tak naprawdę mam wielką prośbę związaną z moim zdrowiem. Mam stresującą pracę, kosztuje mnie ona trochę zdrowia . Czytałem w Waszej kolumnie w MD, że nieźle radzicie sobie naturalnymi metodami z tym wszystkim, co szkodzi zdrowiu (np. cholesterol). Znalazłem coś wspaniałego, co i Wy stosujecie, ale niestety nie wiem jak to jeść. Chodzi o siemię lniane. Przeczytałem, że jeśli je się je w całości to nie można go strawić i wszystkie wspaniałe substancje lecą po prostu do WC. Natomiast gotowanie niszczy jego własciwości. Do tej pory po prostu zalewałem 100 g siemienia gorącą wodą i dodawałem kostkę rosołową – smakowało nieźle (jak krupnik). Teraz mam jednak wątpliwości, czy dobrze robiłem… Bardzo proszę Was o pomoc!
Witamy. Wow, widzę, że jesteś prawdziwym pasjonatem kulturystyki! Super!
Najlepiej przyswajalną formą siemienia lnianego jest organiczny olej tłoczony na zimno. Ważne, żeby po otwarciu trzymać go w lodówce, nie dłużej niż 6 tygodni. Osobiście dodajemy jedną łyżkę do lekko ostudzonej owsianki rano i jedną wieczorem. Można dodawać go też do koktajlów, sałat, tuńczyka itd. Olej powinien być w ciemnej butelce, aby światło nie miało do niego dostępu. Życzymy smacznego i pozdrawiamy!